Nie ruchamy - dobrze gramy. Polacy chyba chcieli zagrać tak, żeby udowodnić, że koncentrują się wyłącznie na grze w narodowych barwach, a prasowe doniesienia to bujdy. Zagrali dokładnie odwrotnie. Teraz możemy być pewni, że przed meczem z Litwą coś im przeszkodziło w osiągnięciu korzystnego wyniku. W Pireusie rozegrali niezłe zawody, udowadniając, że jeśli chcą i nie rozpraszają ich flaszki, kurwy i teletubisie, to mogą dyktować rywalom swoje warunki gry.
Sam mecz był nudny jak debata kandydatów do rady dzielnicy. Grecy zaskoczyli mnie swoim ultradefensywnym nastawieniem. Jeśli podejmuje się drużynę sklasyfikowaną w rankingu FIFA o sześćdziesiąt (!) miejsc niżej, to chyba nawet tak kochająca bronienie się ekipa, jak Grecja, powinna chociaż próbować ataków. A gospodarze przez cały mecz stworzyli jedną stuprocentową okazję, ale Mitroglou pozwolił podbudować się Sandomierskiemu, strzelając mu w nogi. Samaras, który teoretycznie był najbardziej wysuniętym napastnikiem, częściej pokazywał się pod własnym polem karnym, niż w okolicach polskiej szesnastki. Grecy może coś kombinowali, ale polska obrona spisywała się nadzwyczaj dobrze.
A propos... Okazało się, że pożegnaliśmy dziś najlepszego polskiego obrońcę. Glik nie jest godzien, żeby wkręcać mu korki, a Jodłowiec, Sadlok i Wołąkiewicz powinni skorzystać z okazji i poprosić go o autograf. O Arboledzie i Perquisie nie rozmawiam, bo to nie Polacy. Nie chcę beatyfikować Żewłakowa i udowadniać, że od niego powinno rozpoczynać się ustalanie składu kadry. Ale Smuda na siłę szuka obrońców za granicami kraju, obrońców, którzy nigdy nie grali na poziomie światowej imprezy, a co najważniejsze - nie mają polskiego paszportu. Bez mrugnięcia okiem podziękował za to Żewłakowowi, który ma na swoim koncie występy w dwóch finałach Mistrzostw Świata i jednych Mistrzostw Europy. W trakcie przygotowań do Euro 2012, a także podczas rozgrywanego w Polsce i na Ukraine turnieju, mógłby drużynie narodowej służyć nie tylko umiejętnościami, ale i doświadczeniem, którego pozazdrościć mogą mu wszyscy koledzy z kadry.
Ale Smuda mu podziękował. Nie, wróć. Smuda go wypierdolił! Podziękowali mu Grecy, wręczając Złotego Buta. Lato i Kręcina polansowali się na murawie stadionu w Pireusie, dali mu "coś", czego Żewłakow - na twarzy którego malowało się wyraźne podkurwienie - nawet nie rozpakował i nie pokazał do kamery. I tak powinien być zadowolony, bo niektórzy jego koledzy z Klubu Wybitnego Reprezentanta nie doczekali nawet takiego podziękowania. Żegnanie zasłużonych kadrowiczów to jednak temat na zupełnie inną opowieść...
PS. Zajebisty protest zafundowali nam nasi gwiazdorzy. Pół godziny po meczu, a już mamy wywiady np.z Błaszczykowskim. Foch roku!
PS. Zajebisty protest zafundowali nam nasi gwiazdorzy. Pół godziny po meczu, a już mamy wywiady np.z Błaszczykowskim. Foch roku!

Bardzo fajne i trafne teksty.
OdpowiedzUsuńKiedy będzie więcej, ja chcę co najmniej 1 wpis dziennie ;]
OdpowiedzUsuńPopieram przedmówców. Teksty zajebiste, przede wszystkim bardzo trafne! Już poleciłem kumplom i czekamy na więcej!
OdpowiedzUsuńNiezwykle trafne, fachowe analizy, totalna jazda z kurwami, brawo! Nie wygrać z tak nieudolnymi Grekami to skandal. Kadra Beenhakkera (!) z najlepszych czasów taką Grecję rozpierdoliłaby u nich z 5:0. A teraz - grający jakby za karę Grecy kontra dupcyngiele Smudy 0:0.
OdpowiedzUsuńLewandowski - naprawdę mam do niego cierpliwość, ale ile trzeba mieć sytuacji w meczu, żeby strzelić jednego gola? 4?5? Lewy notorycznie jest nieskuteczny, a dla takich nie ma miejsca w wielkim futbolu, do którego wielu chce go kwalifikować.