piątek, 25 marca 2011

Na Euro słabszych niż Litwa nie będzie...


Franciszek Smuda powinien być po meczu z Litwą zadowolony. Ma teraz kolejny argument dla krytyków powoływania Arboledy, Perquisa, Kolodziejczaka, Cionka i innych odpadów narodowościowych. Nie mamy obrony. Nie i chuj. Musimy kupczyć obywatelstwem, bo ci, których już mamy, są do dupy. No panie, popatrz pan na Głowackiego. Wszyscy krzyczeli, żeby go powołać, że niby taki fajny. Powołałem, i co? Zawalił dwie bramki. Tego Glika to sam nie wiem, skąd wziąłem. No bez Arboledy ani rusz. I nie mówcie, że są gdzieś jacyś młodzi! Niech pan mi powie, gdzie są? Pokaż mi pan jakiegoś, przecież jestem tylko selekcjonerem, nie muszę wszystkich znać, bo musiałbym wtedy jeździć po Polsce i obserwować! Że Żewłakowa mogłem nie wywalać? Ja tu jestem selekcjonerem, nie drap się pan po nieswoich jajach...
Atak wygląda odrobinę lepiej, niż obrona. Ale próżno szukać tu wysublimowanej myśli taktycznej. Po prostu z przodu mamy niezłych (tak, naprawdę niezłych!) piłkarzy, którzy jakoś to sobie rozgrywali. Ale kiedy dochodziło do sytuacji strzeleckich, zawodnicy Borussii i Lille obsrywali się przed obrońcami Jagiellonii i bramkarzem Gaziantepsporu. I nie wszystko da się, panie Darku, zwalić na to, że Litwini mieli getry. Myślę, że Polaków też na taki cud techniki byłoby stać, chociaż ich sponsorem jest Biedronka - sklep dla najuboższych. Aha, i jeszcze jedno, panie Darku. "Litwini lepiej przygotowali się na grę na piachu"? Klepisko nie było brzydsze, niż to na Łazienkowskiej, na którym ugościliśmy Rumunów. Oni, zamiast biadolić, wzięli się do gry, strzelili, wygrali, pojechali. Tyle.
Ludzie, którzy łudzicie się, że na Euro ze Smudą może być dobrze, przejrzyjcie na oczy. Wpierdol spuściła nam Litwa, której połowa zawodników gra w tak krytykowanej przez wszystkich, polskiej Ekstraklasie. Jeszcze gorsza informacja jest taka, że tak słabych drużyn na Euro 2012 nie będzie! Jak skrupulatnie wyliczył "Tygodnik Kibica", szykuje się na wpierdol potrójny. Skąd więc czerpać optymizm?
Na odpowiedź czekałem prawie cały pojedynek. Po drugiej bramce dla Litwy nie mogłem doczekać się pomeczowego wywiadu z trenerem. On zawsze znajdzie coś optymistycznego, wytłumaczy, dlaczego wpierdol nie jest wpierdolem. Dzięki reklamie wspomnianego wyżej dyskontu spożywczego już w przerwie mogłem zobaczyć jego nieskalane myślą oblicze. Swoją drogą, ta reklama to mistrzostwo świata. Trener, w którego powołaniach nie można na co dzień doszukać się żadnej logiki, w spocie powołuje jakichś z dupy (a raczej z książki telefonicznej) wyjętych zawodników. Gdyby to był któryś bardziej rozgarnięty szkoleniowiec, można by doszukiwać się daleko posuniętej autoironii. A tak - PR-owy strzał w stopę. Franiu, jaj już dawno nie masz, a teraz jeszcze dajesz ostrzeliwać sobie kończyny...
Niestety, wywiadu po meczu nie było. Smuda chyba już nawet nie chciał udawać, że jest dobrze, albo musiał wymyślić jakieś pozytywy, bo na żywo ich nie widział. Ale bez obaw, na pewno rychło coś chlapnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz