To były pierwsze słowa, które przyszły mi do głowy, kiedy przeczytałem nagłówek na Onecie: "Franciszek Smuda: zagrali najlepiej jak potrafili". Przeczytałem i od razu zobaczyłem scenę z jakiejś - najpewniej chujowej - polskiej komedii, której nie oglądałem i której tytułu nie podam. Siedzi sobie Tomasz Karolak w jacuzzi i odsłaniając swoją diastemę, z szyderczym uśmiechem na ustach mówi do Adamczyka (nie mylić z Adamiec, Aldoną): "To ci powiem, że jesteś w czarnej dupie".
Ty też, Franciszku, jesteś w czarnej dupie. Łomot spuściła nam Litwa, szybsze od naszych były stroje Hummela, ogrywały nas takie światowe tuzy, jak Kęstutis Ivaškevičius, gola nie potrafiliśmy strzelić nawet Ernestasowi Šetkusowi, a selekcjoner mówi, że Polacy zagrali najlepiej, jak potrafili?! Ci sami Polacy, którzy na co dzień dają sobie dobrze radę w Ligue 1 czy Bundeslidze, wczoraj byli w swojej optymalnej dyspozycji? Coś tu nie gra.
Reprezentacja to zbiór teoretycznie najlepszych ludzi w danej dziedzinie. Piłkarską reprezentację Polski stanowić więc powinni najlepsi polscy piłkarze. To truizm, ale trzeba przy tej okazji postawić pytanie: czy tych 17 mężczyzn, którzy biegali po pastwisku w Kownie było siedemnastoma najlepszymi piłkarzami w 38-milionowym narodzie? Jeśli nie, to dlaczego osoba odpowiedzialna za ich dobór, nie wybrała najlepszych? A jeśli ci faktycznie byli najlepsi, to dlaczego - zakładając, że istotnie "zagrali najlepiej, jak potrafili" - przegrali z reprezentacją kraju mniejszego, o mniejszych tradycjach i potencjale? Może osoba odpowiedzialna za ich przygotowanie dała dupy?
Ten tok rozumowania prowadzi nas nieubłaganie do następującego wniosku: winny jest albo selekcjoner - czyli ktoś, kto ich wybrał - albo trener, który miał ich poukładać, przygotować taktycznie i mentalnie. Panie Smuda, kiepskie newsy: pan jest i jednym, i drugim!
Ten tok rozumowania prowadzi nas nieubłaganie do następującego wniosku: winny jest albo selekcjoner - czyli ktoś, kto ich wybrał - albo trener, który miał ich poukładać, przygotować taktycznie i mentalnie. Panie Smuda, kiepskie newsy: pan jest i jednym, i drugim!
"Nie chcemy wszystkiego tłumaczyć boiskiem, na którym było łatwiej się bronić i kontrować niż grać atak pozycyjny. Nie ma takiego tłumaczenia" - mówi dalej Smuda. Nie ma takiego bicia, trenerze. Skoro nie chcemy tłumaczyć tego boiskiem, to tego nie róbmy. Uderzmy się w piersi, powiedzmy: cholera, przeliczyłem się. Kadra to nie jest klub, nie mam graczy pod kontrolą 24/7, może w ciągu kilku dni zgrupowania nie umiem do nich dotrzeć? Może powinienem odejść, zanim spierdolę coś tak, że nie da się już tego odwrócić?
Panie trenerze, to już naprawdę ostatnia chwila...
PS. Smuda wieszczy też, że "we wtorek w meczu El. Euro 2012 Hiszpanom nie będzie łatwo na tym trudnym terenie". Zadzwońcie może do kogoś z kadry Mistrzów Świata i powiedzcie im, żeby nie zapomnieli tych magicznych getrów! "Tygodnik Kibica" i firma Castrol wyliczyły, że używając ich, Polacy byliby szybsi o 6,9% i dokładniejsi o 8,8%. Pan Hiszpan ze studia TVP potwierdza!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz