sobota, 16 czerwca 2012

Nie polubię cię - jak powiedzieć prościej?

Eugenie Polanski (urodzony w Sosnowcu jako Bogusław Eugeniusz Polański),

gratuluję szybkich postępów w nauce języka kraju, który reprezentujesz. To wspaniałe, że po roku gry w kadrze państwa, w którym się urodziłeś, jesteś w stanie klecić zdania w języku przypominającym polski. To cudowne, że dzięki temu, że mamusia i tatuś kiedyś mówili do ciebie po śląsku, dziś można z tobą w Polsce porozmawiać bez tłumacza. Ale czy naprawdę myślisz, że wkupisz się w łaski narodu buractwem i słomą wystającą z niemieckich korków?

Byłeś chyba najdziwniejszym i najbardziej zakłamanym wynalazkiem Smudy, najbardziej farbowanym z lisów. Jako były kapitan niemieckiej młodzieżówki i zadeklarowany Niemiec pędziłeś swoją całkiem niezła karierę fussballera. Kiedy skończyła się dobra passa w Monchengladbach i Getafe, kiedy Mainz zaczęło dołować, zdałeś sobie sprawę, że chyba nigdy nie osiągniesz tego poziomu co choćby Khedira albo Kroos, ergo - nie założysz koszulki reprezentanta Niemiec, no chyba że w oficjalnym sklepie adidasa. Zapragnąłeś wtedy zostać Polakiem.

Polizaliście się ze Smudą po fiutach i "przebojem" wdarłeś się do kadry. Walczyć się z tym nie dało - jak z ZUS-em i głodem na świecie. I trzeba ci przyznać, że pod względem piłkarskim na tle tej polskiej mizerii nie prezentujesz się najgorzej. Ale czy naprawdę musisz udawać, że zależy ci na tym, czy ludzie postrzegają cię jako Niemca czy nie? Czemu postanowiłeś przejść bardzo przyspieszony kurs bycia Polakiem?

Byłem ostatnio na koncercie kanadyjskiego zespołu Billy Talent. Wokalista tej grupy ma polskie korzenie, na co wskazuje zresztą jego nazwisko Kowalewicz. W pewnym momencie zaczął on opowiadać, jak bardzo się cieszy, że wreszcie może wystąpić w Warszawie, że czuje się w Polsce jak w domu, bla bla bla. Publika szaleje! Nasz ci on! Kowalewicz nie przestaje, uruchamia standardowy zestaw do wkupywania się w łaski polskiej widowni: "dżem dobry!", "dźękuję!", "kocham waz!"... Aplauz raz po raz. No to pan Polak odpala petardę. Używa słowa-klucza. "KURWA"!!! No to teraz już szał, jak powiedział "kurwa", to na bank jest i czuje się Polakiem! Niech żyje!

Podobną, skróconą drogą postanowiłeś pójść ty, Eugenie. I w sumie nawet to odwołanie się do najstarszego zawodu świata uprawianego przez czyjąś matkę, które zastosowałeś w meczu z Rosją, było spoko. Fajny ten Polanski, popatrz, myśli po polsku! Nie uznali mu bramki, to zamiast "scheisse", powiedział "kurwa mać"! Geniusz, poliglota, ba, patriota! Wiadomo, że po polsku się fajnie bluzga, bo mamy bogaty słownik wulgaryzmów, a ponadto większość z nich zawiera dźwięczną i groźną głoskę "r". Niemiecki, jak na język kojarzący się z nienawiścią i mordem, zasób "przerywników" ma znacznie mniej rozbudowany i choćby z tego względu fajnie trochę podciągnąć się w polskim. No ale załóżmy, że faktycznie w tamtej chwili poczułeś się Polakiem i po polsku zapragnąłeś przekazać światu, jak bardzo jesteś zniesmaczony decyzją arbitra. To było nawet spoko, nie powiem, nawet mi się spodobało.

Ale to, co, (nie)drogi Eugenie, zaprezentowałeś na wczorajszej konferencji prasowej, nie świadczy o tobie, delikatnie mówiąc, najlepiej. Sformułowanie "Wiemy w głowie, że musimy wygrać, że musimy z pierwszej minuty, yyy minucie, no, przepraszam, napierdalać..." nie wystawia ci dobrej opinii. Wskazuje za to na którąś z negatywnych cech: totalną głupotę, skrajną nieznajomość języka polskiego albo bezczelne rżnięcie pod publiczkę.

Chciałbym wierzyć, że po prostu jesteś głupkiem. Że nie wiesz, co wypada, a co nie. Że nie zdajesz sobie sprawy, że język jakim porozumiewasz się z kolegami nie jest tym samym, którym powinieneś operować, występując na oficjalnej, transmitowanej przez media, konferencji prasowej w przededniu najważniejszego polskiego meczu XXI wieku. Mam nadzieję, że po prostu nikt ci nie powiedział, że kulturalny (albo inaczej - po prostu nieschamiały do reszty) człowiek nie używa słów typu "napierdalać", kiedy wypowiada się jako reprezentant reprezentacji, czyli - w domyśle - najlepszy z najlepszych, kwiat narodu. Chciałbym założyć, że kiedy twój przyszły teść zapytał cię, dlaczego chcesz ożenić się z jego córką, odpowiedziałeś mu "bo jest fajną dupą i no, przepraszam, jebałbym ją przepotężnie".

Jest też taka opcja, że jednak nie znasz polskiego. Że nie wiesz, że słowo, którego użyłeś, nie jest społecznie akceptowalną "dupą", "zajebistym" albo "popieprzonym". Słowa pochodzące od "pierdolić" to już prawie najwyższy level bluzg. Wyżej są już chyba tylko pochodne "kurwy". Tak, "nakurwiać" byłoby moim zdaniem mocniejsze od "napierdalać". 

No i jest opcja trzecia. Czytasz kwejka, demotywatory i im podobne. Widziałeś w paru miejscach, że lud zachwycił się twoim swojskim "kurwa mać" i prawie zaakceptował cię jako Polaka. Postanowiłeś więc szybko wykreślić to "prawie" i po prostu dorzucić kolejny, publiczny bluzg. Tak to, koleżko, nie działa. Fałsz łatwo jest wyczuć, a farba z lisiego futra szybko się zmywa. Zagrania pod publiczkę są tylko pozornie fajne.

Widzisz, tak źle, tak niedobrze, a tak, no, przepraszam, chujowo.
(Jest też opcja, że naoglądałeś się "Kapitana Bomby". Chociaż tobie raczej pasowałby "Generał Italia".)
 
Jest parę fajniejszych sposobów na udowodnienie, że reprezentowanie Polski to dla ciebie coś więcej niż odbębnianie pańszczyzny, sposób na promocję i ciułanie dodatkowych banknotów w europejskiej walucie. Polecam na przykład taki fajny gest, jak powrót do nazwiska, pod którym przyszedłeś w Polsce na świat. Bogusław Polański w składzie biało-czerwonej drużyny narodowej brzmiałby znacznie lepiej niż Ojgen Polanski, nieprawdaż?

Bo widzisz, Eugenie, nie trzeba być Polakiem, żeby powiedzieć "kurwa mać" albo "napierdalać". To nie świadczy o pochodzeniu, tożsamości narodowej czy byciu porządnym obywatelem, a jedynie o znajomości przekleństw w różnych językach. Natomiast z całą pewnością można stwierdzić, że Polakiem nie jest ktoś, kto wypowiada takie słowa:
-"Wprawdzie urodziłem się w Polsce, lecz żyję od 3. roku życia w Niemczech, tam dorosłem, mam przyjaciół i nauczyłem się grać w piłkę. Myślę, że trzeba być wdzięcznym krajowi i być zaszczyconym, by móc wyraźnie powiedzieć, że gra się dla Niemiec."
-"Nie chcę grać w polskiej reprezentacji, to dla mnie jasne. Nie mogę sobie wyobrazić takiego rozwiązania w mojej sytuacji. Zbyt długo żyłem w Niemczech, grałem w meczach juniorskich reprezentacji tego kraju."
-"Musiałem sobie przetłumaczyć polski hymn na język niemiecki, bo są tam słowa, którymi na co dzień się nie posługuję." 

 Mimo wszystko, Eugenie, życzę powodzenia. Skoro już jesteś w kadrze PZPN, rób swoje. Jeździj na dupie i gryź trawę, jak robiłeś to w meczu przeciwko Rosji. 

Napierdalaj.

Z głębokim poważaniem,
autor, któremu też słoma wystaje z butów

6 komentarzy:

  1. troche racji masz...
    ale zdediniuj pojecie Polak.
    A zreszta nie definiuj. W chuju mam to.

    Cham

    OdpowiedzUsuń
  2. "W pierwszym ujęciu wyróżnikiem narodu jest sprawa istnienia świadomości narodowej. W takim ujęciu pod pojęciem narodu polskiego rozumieć należy grupę społeczną, która – niezależnie od miejsca zamieszkania w obecnej chwili – cechuje się poczuciem "bycia Polakami", co wyrażać się może używaniem języka polskiego i traktowaniem go jako mowy ojczystej, przestrzeganiem zwyczajów właściwych dla kultury polskiej, przekonaniem o posiadaniu wspólnych polskich korzeni lub poczuciem polskiej tożsamości narodowej[73][74].

    W drugim ujęciu wyznacznikiem będzie przedmowa Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z którą naród polski tworzą wszyscy obywatele Polski[75], poczuwający się do wspólnego dziedzictwa i dobra Polski, niezależnie od narodowości. Przedmowa konstytucji nie zawęża jednak pojęcia narodu tylko do obywatelstwa polskiego."

    via Wikipedia

    Czy polaNski się wpisuje w tę definicję ?
    Śmiem twierdzić, że w dzisiejszych czasach, gdzie króluje pieniądz, kurwa i wsadzanie symboli narodowych w gówno, polaNski nie wyróżnia się niczym co nie pozwoliłoby go wpisać w obraz przeciętnego polaka - patrioty.
    Co więcej, przejawy jego patriotyzmu na pokaz są coraz jaśniejsze. Kwieciste "kurwa" to zapewne dopiero początek...
    Jeśli pikniki i media dają na to przyzwolenie, ba przyklaskują, to ich problem. Ale w piłkoszale, gdzie większości ludzi odejmuje szczątki, rozmemłanych przez gw i tvn, mózgów, patriotyzm stoi na dalekim miejscu. Tak ten patriotyzm przez P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Autorowi oprócz tego że słoma z butów wystaje jak sam raczył zauważyć to się jeszcze gnojówka z walonek wylewa... trudno. Narzekać każdy dureń umie, nie trzeba do tego nawet ukończonej podstawówki. Może zamiast pierd01enia jakieś konstruktywne pomysły?

    OdpowiedzUsuń
  5. same konstruktywne argumenty dal ty kurwa ananasie. Polać autorowi i po raz kolejny mowie, ze chcialbym go czytac na weszło! Ale jest za co pic dzisiaj DYZMA WYPIERDOLONY :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obrzydzenie mnie ogarnia jak to czytam.

    OdpowiedzUsuń