Wojciech Kaczmarek na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Tej prawdziwej, powołanej w terminie FIFA. Tej teoretycznie pierwszej, najlepszej, szykowanej na Euro. Sandomierski, Małkowski, Kaczmarek - oto trzech najlepszych obecnie polskich bramkarzy. Are you fucking kiddin' me?! Oczywiście, wiadomo, kontuzje. Byłby Szczęsny, byłby Fabiański, byłby Tytoń...
A co by było, gdyby jednak ich nie było? Trzy kontuzje zdarzyły się akurat w marcu 2011 roku, ale kto zagwarantuje, że trzech zawodników na tej pozycji nie wypadnie z kadry za 15 miesięcy? Bluzę z numerem 1 dostanie Grzegorz Sandomierski i to jeszcze można ogarnąć umysłem. Fajny, wysoki bramkarz, ze znakomitym refleksem, bez wątpienia najlepszy obecnie bramkarz Ekstraklasy. Sebastian Małkowski to melodia przyszłości, w zeszłym sezonie wygryzł z bramki Lechii Pawła Kapsę i błysnął talentem, broniąc m.in. kilka rzutów karnych w lidze i Pucharze Polski. Ale czy naprawdę, gdyby Euro było dziś, Artur Boruc i Tomasz Kuszczak mieliby pełnić rolę ekspertów w studio, a na ławce reprezentacji siedziałby Wojciech Kaczmarek, lat 29? W 2010 roku solidnie grzał ławę Marianowi Kelemenowi w Śląsku, teraz przeszedł do najsłabszej w lidze Cracovii i pomógł jej nie przegrać w czterech meczach. Zgoda, w trzech z nich nie puścił bramki, a w meczu z Legią też wybronił to, co mógł. Ale czy to predestynuje go do tytułu "reprezentanta"?
Kiedyś selekcjoner kadry wybierał spomiędzy golkiperów Realu, Celticu, Manchesteru United i Arsenalu. Dziś na zgrupowaniu mamy bramkarzy Jagiellonii, Lechii i Cracovii, chociaż w klubach wymienionych w poprzednim zdaniu wciąż mamy swoich reprezentantów (Boruc zamienił Glasgow na niewiele słabszą Fiorentinę, ale w Celticu pozostał Łukasz Załuska). Czy w razie plagi kontuzji przed Mistrzostwami Europy Smuda dalej unosiłby się dumą (bo słowo 'honor' jest tu chyba nie na miejscu), czy może wobec "pożaru w dupie" przeprosiłby się z bramkarzami czołowych europejskich klubów? Bo tego, że Wojciech Kaczmarek umie więcej niż Artur Boruc i Tomasz Kuszczak, chyba nawet taki kłamczuch jak Franz nie będzie w stanie udowodnić.
Spośród golkiperów wymienionych zespołów z kontynentalnego topu celowo na koniec zostawiłem bramkarza Realu. W to, że Jerzy Dudek pojedzie na Euro, nie wierzy już nawet on sam, a trudno przypuszczać, by po Mistrzostwach ktokolwiek myślał poważnie o powołaniu 39-latka, nawet gdyby zaczął regularnie grać w jakimś klubie. Ergo - jeden z najlepszych polskich bramkarzy w historii już w reprezentacji nie zagra. Czy nie należy mu się sześćdziesiąty mecz w kadrze, dzięki któremu znalazłby się w gronie "Wybitnych Reprezentantów Polski"? W meczu z Grecją ostatni występ zanotuje Michał Żewłakow. Czy obok niego nie można by pożegnać również Dudka? Kaczmarek tak czy inaczej nie pojawi się na boisku, tak jak wcześniej nie pojawili się Kaniecki (całe szczęście, bo nie chcę doczekać dnia, w którym chłopaczek z trzema czy czterema występami w lidze, bez strony na polskiej Wikipedii, zadebiutuje w kadrze) czy Małkowski. A Dudek mógłby zagrać minutę, kwadrans, połowę, zaliczyć występ, dostać kwiaty, uścisk dłoni prezesa i cześć. Nie lepiej wyróżnić występem kogoś zasłużonego, zamiast na siłę kreować reprezentantów? Franiu, pomyśl...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz