piątek, 15 kwietnia 2011

Razom nas bahato, nas ne podołaty!

Pseplasam pamiętnicku, ze tak długo nie pisałem... Ale cóż, dopóki nie wpadnę na pomysł, jak na swoich gorzkich żalach zarobić cokolwiek (prócz szacunku ludzi ulicy), to z motywacją do tworzenia może być różnie. Zresztą, ktoś mądry kiedyś mi powiedział, że pisanie za darmo, wyłącznie dla własnego zadowolenia, prowadzi do grafomanii. A za młody jestem, żeby skończyć jak Tuzimek albo Stec. Pewnie, chciałbym za grubą kasę siedzieć i mądrzyć się w telewizorze, ale... Wiadomo, przyroda.
No, to tyle o mnie, a co tam u pana Franciszka? W sumie nic nowego, niestety, dalej jest trenerem. Tylko jakby krytyków mu przybyło. Po tym "skandalu w Pireusie", kiedy został "pierwszy raz wygwizdany", kilku dziennikarzy przejrzało na oczy. "Wyborcza", "Polska The Times", "Przegląd Sportowy", "Tylko Piłka"... To chyba nie koniec listy gazet, które w ostatnich tygodniach zamieściły artykuły z rozkminami o zwolnieniu Smudy. Razom nas bahato! Aż się ciepło na sercu robi.
Ale co tam dziennikarze... Jazdę po trenerze rozpoczęli jego podopieczni. I to nie tylko Artur Boruc i Michał Żewłakow, ze strony których krytyka jest sprawą oczywistą. Nie mają szans na grę u Smudy, a o tym, że cierpi na tym drużyna, a nie oni, przekonały ostatnie mecze.
Z kadrą na Euro pożegnał się także Patryk Małecki, którzy opowiedział o kulisach spotkania z selekcjonerem na kawie. Obaj byli w tym samym miejscu, każdy popijał małą czarną z kimś innym, ale widzieli, że ten drugi jest w tym samym lokalu. Ergo - Smuda był na kawie z Małeckim. Ma sens. A ja kiedyś byłem na meczu z Messim. Ja byłem na trybunach, on na boisku, ale byliśmy w tym samym miejscu, w tym samym czasie, więc mogę powiedzieć, że byłem z nim na meczu. A z Tuskiem spotykam się parę razy w roku, tylko wolę się nie chwalić. Na odpowiedź znanego z niezmieniania poglądów trenera nie trzeba było długo czekać. Teraz podobno już nie temperament jest problemem. Mnie już nie chodzi o jego charakter, patrzę na niego od strony piłkarskiej - powiedział niedawno. Nikt mnie nie zmusi, bym brał go na siłę. Niech gra w lidze, niech pokaże, że jest od tych dwóch (Błaszczykowskiego - od pół roku bez formy i Peszki - ledwo przywróconego do kadry po dożywotnim skreśleniu, przyp. mr) lepszy, że jest najlepszy w ekstraklasie. No pewnie, w kadrze muszą grać najlepsi. Pozostaje tylko czekać, kiedy Małecki będzie równie najlepszy co Kucharczyk. Że o Wilku czy Wołąkiewiczu z grzeczności i z powodu innych pozycji na boisku nie wspomnę.
W klasyfikacji kanadyjskiej najlepszy z kolei jest Sobiech, czyli... kolejny, który nie zagra na Euro. Bo śmiał skrytykować analne zapędy Arboledy, pedał jeden. A kiedy Smuda powiedział mu, żeby - tu cytat - trzymał język za zębami, on odpowiedział - tu również cytat - że nie będzie trzymał języka za zębami. Gówniarz jeden, bezczelny typ. Cóż, jedni lubią trzymać palce w czyjejś dupie, inni język za zębami. I - powiedział Pan, polewając swoim uczniom - bądźcie jak oni, albowiem tylko tacy Euro z boiska oglądać będą.
Nie wytrzymał też Robert Lewandowski. Dyskretnie, acz dosadnie zjebał Smudę po meczu z Grecją, zarzucając mu nieumiejętność doboru taktyki do jej wykonawców. Ale trener wie lepiej. "Gdybym miał jedenastu idealnych graczy, niepotrzebne byłoby im żadne ustawienie". I chyba cholernie wierzy w to, że ma tych jedenastu ideałów, bo myśli taktycznej na boisku nie widać. Rozumieją się ci, którzy grają ze sobą w klubie, a inni po prostu biegną w kierunku piłki. Franek szybko zreflektował się jednak, że nie bardzo można Lewandowskiemu grozić, bo po tym jak nieformalnie odpalił już Jelenia, napastnicy strzelający gole w silnych ligach mogliby mu się błyskawicznie skończyć. Wysilił się więc tylko na błyskotliwą ripostę pod adresem napastnika Borussii, mówiąc, że jeśli ten będzie wykorzystywał takie sytuacje, jak w meczu z Grecją, to "problemu nie będzie". Nie twierdzę, że to dobrze, że Lewandowski nie trafił, bo gracz o jego umiejętnościach powinien pakować takie piłki do bramki z palcem w dupie (sorry, Ebi) zamkniętymi oczami. Ale czy ta jedna bramka naprawdę zmieniłaby ogólnie mizerny obraz? Czy naprawdę ten gol sprawiłby, że "problemu nie będzie"?
Swoją drogą, żałuję, że nie widziałem nigdy Smudy na boisku. Podobno występował jako obrońca. Nie wiem, ile samobójów strzelił w karierze, ale jeśli robił to z taką gracją, z jaką czyni to teraz, to musiało być wesoło. "Jeśli wszyscy będą zdrowi, mam już jedenastu graczy, na których można polegać". To oczywiście o jedenastce na Euro. Ekstra, kurwa! Z przodu Lewandowski, który jeszcze ma kredyt zaufania. Ale kto wie, czy jeśli po następnym meczu skrytykuje taktyczny geniusz selekcjonera, nie podzieli losu Boruca i Żewłakowa. Butelkę wina można podrzucić każdemu. Na skrzydłach rezerwowy Błaszczykowski i Obraniak, który odkąd zmienił obywatelstwo z francuskiego na polskie, z francuskiego na polski zmienił również styl gry. W środku nijaki, opasły Murawski i Matuszczyk, któremu, cholera, nie mogę nic zarzucić. Oprócz tego, że jeszcze ze dwa lata temu był Niemcem. Między słupkami Bramkarz Arsenalu. Który? Pewnie rezerwowy, tak żeby pójść pod prąd i zaskoczyć publikę. Na koniec celowo zostawiłem obronę. W tej formacji każdemu czegoś brakuje. Grający na lewej stronie Niemiec Boenisch nie ma kolana, francuski stoper Perquis i kolumbijski płaczek Arboleda nie posiadają polskich paszportów, a "prawy obrońca Borussii Dortmund i reprezentacji Polski, grający kiedyś w Zagłębiu Lubin i Hertcie Berlin, syn Kazimierza i Haliny Piszczków, brat Marka Piszczka (kocham to, kurwa, kocham to!), Łukasz P." - nazwiska.
I choć jeszcze jakiś czas temu selekcjoner zarzekał się, że jeśli okaże się, że jeśli jakiś piłkarz był zamieszany w korupcję, to z jego drużyny "wyleci, choćby to był sam Ronaldinho". Dodał też, że za błędy młodości trzeba płacić i nie będzie to okolicznością łagodzącą. Wylatuje taki i już. No i teraz Łukasz, syn Kazimierza i Haliny Piszczków, deklaruje, że jest przygotowany na to, że w reprezentacji już nie zagra i rozważa przy tym dobrowolne z niej zrezygnowanie. Zaznacza przy tym jednak, co następuje: "W środę powiedziałem Franciszkowi Smudzie o rozterkach. Trener prosił, żebym nie podejmował pochopnych decyzji, bo przemawiają przeze mnie emocje". To musiała być ciekawa rozmowa.
- Trenerze, to co, teraz powinienem pewnie sam zrezygnować z kadry? Żeby nie było, że mnie trener za karę wyrzuci...
- Nie podejmuj żadnych pochopnych decyzji, przemawiają przez ciebie emocje. Weź nie pierdol, Łukasz...
- Ale trener sam mówił...
- A co ja teraz bez ciebie zrobię? Kikuta powołam?! Czy tego z Grecji, jak mu tam? Wyżeł? Owczarek?
- Sznaucner
- No no, sznaucer
- No ale trener sam mówił, że korupcja, że nigdy...
- Chuj, młody byłeś!
- Ale trener sam mówił, że jak korupcja, to nawet że młodzi, że nie...
- Oj tam, oj tam - powiedział Smuda, po czym czule, niczym troskliwy, wyrozumiały ojciec, pogłaskał P. po główce.

4 komentarze:

  1. Super ze sa dwa nowe teksciki:)a co do motywacji, to rzeczywiscie dobrym pomyslem byloby dorobienie sobie na tym, bo talent na pewno masz!
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe dobre, na koniec by dodał w odpowiedzi na piszczka: "- Ale trener sam mówił..."
    - chuj tam, tez bylem młody wtedy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorze, zainstaluj jakieś reklamy, zareklamuj gdzieś swój blog, twórz dalej. Myślę, że z takim talentem masz naprawdę duże szanse na zrobienie kariery dziennikarskiej. Bloga czyta mi się niesamowicie przyjemnie.
    Osobiście widzę Cię w ekipie Weszło. Wydaje mi się, że jest ci z nimi po drodze. Może Cię zatrudnią i odpalą kilka złociszy za tekst.
    Smuda będzie trenerem jeszcze ponad rok (niestety), więc zdążysz jeszcze parę tekstów o nim naskrobać.
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  4. stary, mieciesz tymi tekstami ;d Tak trzymaj ;d

    OdpowiedzUsuń