Niewielu jest w tym kraju ludzi, którzy w czterozdaniowej wypowiedzi potrafią zawrzeć cztery bzdury. Rzuciłem okiem na opinię Smudy po meczu Lech-Legia. Tylko rzuciłem okiem, przypadkiem, naprawdę, nie szukałem sensacji. No ale... Tako rzecze Franz:
1) "Teraz dałbym spokój i Maciejowi Skorży i Jose Mari Bakero. Tylko w Polsce zwalnia się po jednym nieudanym meczu" - bzdura. Po pierwsze, nie tylko w Polsce, po drugie, nie po jednym meczu. Nie chcę wchodzić w skórę właścicieli Lecha i Legii, a nawet w skórę kibiców tych dwóch drużyn, bo są to najpewniej jedni z najbardziej zawiedzionych ludzi w kraju. Wielkie możliwości, pieniądze, nazwiska, zajebiste stadiony... I co? Gówno, miejsca w lidze za Jagiellonią czy Lechią, a dziś prawdopodobnie jeszcze za Śląskiem. Nie chciałbym wchodzić w ich skórę i decydować, czy trenera trzeba wypierdolić dyscyplinarnie w tej chwili i liczyć, że nowy zbierze te piłkarskie wraki do kupy, czy poczekać aż obecny szkoleniowiec spierdoli wszystko, co się da, a po sezonie podziękuje się jemu i połowie piłkarzy. Okej, Bakero się jeszcze jakoś broni. Przejął zespół, kiedy ten był w przedsionku czarnej dupy, a teraz ma szansę na podium ligowej tabeli. Gdyby miał wystawiać sobie metryczkę, nie wspomniałby zapewne o tym, że swoimi kretyńskimi personalno-taktycznymi posunięciami spieprzył szansę na awans do kolejnej rundy Europa League, a także zabił efektowny, ofensywny styl, który prezentował Lech za Zielińskiego, czy (tfu!) za Smudy.
Ale Skorża? Po porażkach na początku sezonu powiedział, że zespół może walczyć o mistrzostwo, póki nie dozna więcej, niż pięciu porażek. Prowadzona przez niego Legia w lidze przegrała dziesięć razy. DZIESIĘĆ! Więcej razy pokonana z boiska schodziła tylko ostatnia Cracovia. Czy to, panie Smuda, jest "zwolnienie po jednym nieudanym meczu"?
Ale trudno się Franzowi dziwić. Musi brać swoich kolegów po fachu w obronę, bo gdyby ktoś się przyjrzał, okazałoby się, że dwaj tak krytykowani szkoleniowcy mają... lepszy procent zwycięstw w Ekstraklasie,niż on w roli selekcjonera kadry. Dlatego, szanowni kibice, za każdym razem, kiedy postulujecie o - delikatnie ujmując - rozwiązanie kontraktu ze szkoleniowcem waszego klubu, przypomnijcie sobie, że człowiek odpowiedzialny za najważniejszą drużynę w kraju, która reprezentuje każdego z nas, ma prawdopodobnie gorszy bilans od waszego "ulubieńca". Zadbajmy o polską kadrę, wypierdolmy Smudę!
2) "Rozmawiałem z nim ostatnio na ten temat, widać, że poprawia się w tym elemencie" - to o Jakubie Rzeźniczaku, gościu, który w trzech-czterech pierwszych kolejkach na wiosnę był absolutnie wyróżniającą się postacią swojej drużyny. Smuda wziął go na zgrupowanie i nie pozwolił powąchać boiska, uznając najwidoczniej, że Rzeźniczak nie jest godny kolejnego występu w reprezentacji, że jest za słaby. Na prawej obronie absolutnym pewniakiem jest (był?) Piszczek. Kiedy więc był czas, by sprawdzać jego potencjalnych zastępców/następców, jeśli nie np. w potyczce z Litwą? Wtedy Smuda uznał, że Rzeźniczak się nie nadaje. Teraz może okazać się, że zawodnik Borussii na dłużej wypadnie z reprezentacji, więc pan trener komplementuje zawodnika, który po powrocie ze zgrupowania wsławił się jedynie tym, że dostał po twarzy od Starucha. Franz, jak zwykle zresztą, konsekwentny do bólu.
3) "Nie jestem sędzią, ale nie dałbym Krzysztofowi Kotorowskiemu za starcie z Manu nawet żółtej kartki, natomiast zaliczyłbym nieuznanego gola Artiomsa Rudnevsa" - ocenił sporne sytuacje w tym meczu bezstronny człowiek, który jako doświadczony trener, a obecnie jedna z najważniejszych osób w polskim futbolu, powinien znać się co nieco na przepisach gry w piłkę nożną. Podkreślam słowo "bezstronny", bo nie zakładam, że wydając taki osąd, Smuda kierował się osobistą sympatią do Lecha. Wolę zrzucić to na karb jego głupoty. Gość wychodzi sam na sam z bramkarzem, mija go, znajduje się przed zupełnie pustą bramką, golkiper wycina go, nie mając szans na trafienie w piłkę, a człowiek, który - wydawałoby się - zjadł zęby na piłce, twierdzi, że Kotorowski nie zasłużył nawet na żółtą kartkę! Zrozumiałbym jeszcze, gdyby powiedział, że nie widział tam faulu. Przewinienie było ewidentne, ale okej, ktoś mógłby upierać się, że Kotorowski go nie trafił, że Manu symulował, że próbował wymusić... W porządku, nie zgadzam się z tym, ale ktoś może mieć coś z oczami. Ale Smuda milcząco przyznaje, że faul był, za to bramkarza Lecha nie powinna spotkać za niego żadna kara indywidualna. Matko Boska, selekcjoner reprezentacji Polski nie zna się na piłce nożnej! Nie zna przepisów, nie zna wytycznych, nie zna realiów!
Spalonego Rudnevsa nie będę komentował, każdy widział tam to, co chciał widzieć. A że większość piłkarskiej Polski uznała decyzję arbitra za słuszną? E tam, Franciszek Smuda i tak wie swoje.
Wreszcie nowe teksty! :)
OdpowiedzUsuńDzięki, trzymasz poziom :)
Pozdro!
Nie jestem bezkrytycznym fanem Tomaszewskiego... ale słyszeliście co powiedział o nowym logo PZPN?
OdpowiedzUsuńŻe jak się w burdelu zmieni łóżka to dalej jest to burdel ;)
Dawaj więcej! :P
OdpowiedzUsuńhttp://sport.onet.pl/pilka-nozna/reprezentacja/prezes-lato-i-trener-smuda-leca-do-kanady,1,4254944,wiadomosc.html
OdpowiedzUsuń