poniedziałek, 28 marca 2011

Cztery dziwki, a wyruchanych pięcioro

Piłkarze tupnęli koreczkami, powiedzieli: "foch!" i udają, że myślą o jutrzejszym meczu. Dziennikarze wiedzą, kto kogo w co posuwał, ale boją się napisać wprost, bo nie mają dowodów. Nazwiska sześciu wspaniałych krążą po internecie, podobno głośno podano je także w stacji nSport (nie wiem, czy to prawda, nie stać mnie na N). Ci!, którzy ponoć znają sprawę od podszewki, na przemian milczą i twierdzą, że ta internetowa szóstka, to nie ci. Afera żyje swoim życiem. A ja się nie wpierdalam, jak mawiał Janas.
Najgłupsi w całej sprawie okazali się zawodnicy. Większość mediów o domniemanych orgiach napisała dopiero w kontekście ich oświadczenia, a do newsa zamieszczonego w "Fakcie" portale i telewizje podeszły z dystansem. Ale piłkarze bojkotując całą prasę, od "Trybuny" po "Nasz Dziennik", ściągnęli nad swoje głowy miecz Damoklesa. Teraz już nie tylko "Fakt" będzie drążył sprawę, wszyscy będą węszyć, żeby dosrać gwiazdorkom. I nieważne, czy jutro w Pireusie dostaną kolejny wpierdol, czy wymęczą zwycięstwo, dziennikarzy będą mieli przeciwko sobie. 
Jeśli faktycznie są niewinni, powinni odpowiadać krótko, że nie mają ze sprawą nic wspólnego, a jutro na boisku zapierdalać i gryźć Greków po jajach. Wszystko, byle pokazać, że są maksymalnie skoncentrowani na grze, w drużynie jest zajebista atmosfera i że to faktycznie jacyś wstrętni dywersanci próbują ją psuć.
A jeśli seksafera, jak dumnie nazywają ją niektóre media, jest faktem, powinni dalej łgać w żywe oczy i iść w zaparte. I tak, jeśli doniesienia "Faktu" okażą się prawdą, zbłaźnili się swoim oświadczeniem o niewinności. I tak stracili twarze, a dalsze kłamanie byłoby jedynie konsekwencją w działaniu.
Jedynym, który powinien w zaistniałej sytuacji trzymać gębę na kłódkę, jest Franciszek Smuda. Żeby się nie skompromitować, żeby nie pierdolnąć kolejnej głupoty... Niestety, musiał wziąć udział w konferencji prasowej. I zamiast nie komentować sprawy, wygłosił płomienne oświadczenie, w którym opowiada, jak bardzo ufa piłkarzom i jeśli oni mówią, że jedyne stosunki jakie odbywali na zgrupowaniu, przeprowadzali przy użyciu swoich prawic, to on im wierzy. Franiu... Oni cię dymają mocniej niż te cztery kurwy. Z tą różnicą, że ty za świadczenie tych usług nie dostajesz żadnych bonusów. Jeśli okaże się, że 23 marca kadra faktycznie zagrała w ustawieniu 6-4-0, to jej trener wychodzi nawet nie na idiotę, tylko na naiwnego, oderwanego od rzeczywistości człowieczka. W trakcie zgrupowania o dwóch z tej medialnej szóstki wypowiadał się w samych superlatywach. Że obaj wygrzecznieli, że jednego nie poznaje, bo jest taki milusi, a drugi też bardzo zmądrzał, a poza tym 900 km do kasyna to za daleko.
Nie panujesz nad nimi, człowieku! Prosisz, grozisz, a oni za plecami dalej cię ruchają. Trener bez autorytetu nie jest w stanie zaprowadzić drużyny do niczego dobrego. Zwłaszcza drużyny bez ośmiu czołowych piłkarzy.

1 komentarz: