środa, 30 marca 2011

Szok! Franciszek Smuda wygwizdany!

Przeraża mnie to, jak bardzo wszyscy przejmują się tym, co napiszą "opiniotwórcze" gazety sportowe. Dziś Gazeta.pl i WP na swoich głównych sportowych stronach głoszą, że "Smuda został wygwizdany", dodając, że zdarzyło się to "pierwszy raz". Dalej okazuje się, że nie są to ich własne obserwacje, a przedruk z "Przeglądu Sportowego". Ludzie, jednym z najważniejszych sportowych wydarzeń dnia w Polsce i na świecie jest to, że "Przegląd Sportowy" napisał, że "SMUDA ZOSTAŁ PIERWSZY RAZ WYGWIZDANY"!
To, że wielu dziennikarzy nie ma zdolności logicznego myślenia, wiadomo nie od dziś. Okazuje się też, że niektórzy mają przytępiony wzrok i słuch. Antoni Bugajski musiał czymś zapchać miejsce przeznaczone w gazecie na relację z tego spotkania. A że sam mecz był okrutnie nudny, nijaki i trudno napisać o nim więcej niż dwa akapity, Bugajski wplótł w sprawozdanie fragment o tym, że przy prezentacji odezwały się gwizdy pod adresem szkoleniowca."To chyba pierwszy taki przypadek" - pisze. Jego odkrywcze wynurzenie obiega portale i ciemny lud musi skłonić się do refleksji: chyba coś nie jest nie tak, skoro gwiżdżą na trenera...
Kurwa mać. Nigdy nie siedziałem w loży prasowej, nie byłem na stadionach w Pireusie, ani w Kownie. W Faro i Algarve też nie gościłem. Wszystkie ostatnie mecze drużyny Smudy spędziłem przed telewizorem. I, cholera, gwizdy słyszałem nie tylko w Pireusie! Może coś jest nie tak z moim odbiornikiem, może z moim słuchem, nie wiem. Ale jakoś nigdy w trakcie "Na Wspólnej" nie słyszę gwizdów. Przy "Teleexpressie" też sobie takowych nie przypominam. A nigdy oglądając np. Ligę Mistrzów nie słyszałem okrzyków "Franek Smuda, gdzie te cuda?". A w Kownie owszem! I to częściej, niż "Jebać PZPN!", a to już naprawdę dużo.
Kibice gwiżdżą? O nie! Gdyby to nie była reprezentacja i gdyby to nie był Smuda, to przy takich wynikach drużyny kulturalne pytania o cuda musiałyby ustąpić miejsca "kurwom" i "wypierdalaniu", a otwarte pisanie o zwolnieniu trenera nie byłoby traktowane jako zjawisko, tylko jak norma. Smudzie wolno więcej, bo zaczynał z zajebiście wysokiego pułapu zaufania. To tak, jakby jakaś partia przejęła władzę w kraju z poparciem 85 proc. i to po rządach ludzi popieranych przez 3-5 proc. Po półtora roku nieudolnego rządzenia, podnoszenia podatków, wzrostu cen, porażek w polityce zagranicznej, partia ta prawdopodobnie dalej mogłaby liczyć na ponad połowę głosów. I tak jest ze Smudą. Ludzie pamiętają głównie późnego Beenhakkera i dramatycznego Majewskiego oraz obietnice i nadzieje, które rozbudził Franz. Dalej więc żyją wyobrażeniami i myślą sobie, że może nie jest tak źle. Otóż jest!
Spójrzmy, co by się działo, gdyby Smuda był trenerem klubu polskiej Ekstraklasy. Czy przy takich rezultatach kibice nie żądaliby jego dymisji? Czy byłby w stanie zachować stanowisko? W 20 meczach wygrał siedem razy, siedem zremisował i sześciokrotnie przegrał, zgromadził więc 28 punktów. W rodzimej lidze rozegrano dotychczas 19 kolejek. 28 oczek zgromadziły trzy zespoły: Lech, Śląsk i Bełchatów. W dwóch z nich już w tym sezonie wymieniano szkoleniowców, a Maciej Bartoszek w GKS-ie wcale nie czuje się pewnie. Wnioski wyciągnijcie sami.
Przy okazji, wiecie, kto zdaniem ankietowanych na Onecie był najlepszym zawodnikiem meczu z Grecją? Michał Żewłakow. Dostał prawie dwa razy więcej głosów, niż drugi Grzegorz Sandomierski. Zabawnie, co? Ale niech ginie! Alkoholicy w koszulkach Chicago Bulls nie mogą się w niczym przydać kadrze.

1 komentarz:

  1. Tak w ogóle to wkurwia mnie to, ze sprawa ruchania na zgrupowania została, nawet przez nieprzychylne trenerowi media, zamieciona pod dywan!

    OdpowiedzUsuń